„Jestem gotowy” – uśmiechnąłem się.
Pokrójmy tort… Nagle złapał mnie za tył głowy i przycisnął mi twarz do czoła.
W pokoju zasyczało.
Na mojej twarzy, włosach i ubraniach wciąż był krem. Makijaż rozprysł się od razu. Nawet tego nie zauważyłam.
Stałem tam jak sparaliżowany.
Upokorzony.
To byłby nasz moment.
I obrócił to w żart.
Co gorsza, zaczął się śmieć.
Wtedy zobaczyłem ruch Ryana.
Wstał, jego twarz pociemniała ze złości.
Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, przeszedł przez pokój, chwycił Eda i mocno przycisnął jego twarz do ciasta.
Ale na tym się nie skończyło.
Wsunął to jeszcze głębiej, pokrywając twarz, włosy i drogi garnitur szkliwem.
W pokoju zapadła cisza.