Potem otworzyłem drzwi wejściowe.
I usłyszał śmiech.
Śmiech kobiety.
Śmiech, który rozpoznałem od razu.
Estera.
Moja siostra.
Przez chwilę mój mózg próbował to wyjaśnić.
Może wpadł. Może rozmawiali w kuchni.
Ale dom wyglądał źle.
Za cicho.
Zbyt intymne.
Powoli szedłem korytarzem w stronę naszej sypialni.
Drzwi były prawie zamknięte.
Otworzyłem.
I wszystko się zmieniło.
Esther stała przy komodzie, mając na pół rozpiętą koszulę.