Daniel w pośpiechu próbował podciągnąć dżinsy.
Oboje zamarli, gdy mnie zobaczyli.
„Grace… wróciłaś wcześniej do domu” – wyjąkał Daniel.
Estera nawet nie odsunęła się od niego.
Poczułem, jak coś pęka mi w piersi.
Nie głośno.
Po prostu… na stałe.
„Wiesz” – powiedziałem cicho – „zawsze uważałem, że oddanie organów to najboleśniejsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczyłem”.
Żadne z nich nie odezwało się.
Odwróciłem się i wyszedłem z pokoju.
Bez krzyków.
Nie rzucaj przedmiotami.
Tylko cisza.
Jechałem tak, jakbym wiedział dokąd jadę.
Mój telefon cały czas wibrował.
Daniel.
Estera.
Moja matka.
Zignorowałem wszystkie połączenia.