Otworzyłem aplikację luksusowego biura podróży i sprawdziłem rezerwację, która obejmowała wyspę, willę, wodnosamolot, bar premium i wszystkie prywatne wycieczki.
Każdy cent z tych stu pięćdziesięciu tysięcy dolarów został wypłacony z mojego osobistego konta.
Caleb krzyknął z krawędzi doku, a jego głos odbił się echem po wodzie.
„Lydia, przestań bawić się telefonem i powiedz pilotowi, że możemy natychmiast wejść na pokład” – rozkazał.
Podniosłem rękę w geście posłuszeństwa, a mój kciuk zawisł nad ekranem.
Opcja anulowania całej rezerwacji pojawiła się pogrubionymi, czerwonymi literami, nie wahałem się ani chwili.
Myślałam o każdej nocy, kiedy wracał późno do domu pachnąc drogimi perfumami i powtarzał mi, że jestem paranoiczką i irracjonalna.
Pamiętam, jak Margot śmiała się ze mnie, że zarabiam tyle samo, co mężczyzna, a jednocześnie twierdziła, że brakuje mi wdzięku tradycyjnej kobiety.
Przypomniałem sobie wyciągi z karty kredytowej, na których widać było, że Caleb kupuje biżuterię i designerskie torebki dla kobiety, której imię na pewno nie brzmiało Lydia.
Mocno nacisnąłem przycisk i obserwowałem, jak na ekranie pojawia się potwierdzenie, że zwrot pieniędzy jest przetwarzany.
Fala spokoju mnie ogarnęła, tak głęboka, że wydała mi się niemal obca.
Ale nie poprzestałem na tym. Natychmiast otworzyłem aplikację bankową, aby podjąć dalsze działania.
Anulowałam dodatkowe karty kredytowe Caleba i odebrałam mu dostęp do naszego wspólnego konta, które było zasilane głównie moimi dywidendami.
Przeniosłam swoje osobiste inwestycje do chronionego funduszu powierniczego, który założył mój prawnik kilka miesięcy wcześniej, gdy po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że moje małżeństwo jest kłamstwem.
Na koniec otworzyłem na swoim dysku w chmurze bezpieczny plik zatytułowany „Polisa ubezpieczeniowa”.
W środku znajdowały się szczegółowe zapisy bankowe odkryte przez mojego księgowego, wykazujące duże wpłaty Caleba na konto należące do Tessy.