“Zupełnie nie.”
Prawie się uśmiechnąłem.
To był pierwszy mocny ton, jaki usłyszałem w jego głosie odkąd byłem w gabinecie lekarskim.
Więc wiedziałem dokładnie, co muszę zrobić.
Skłamałem.
„I tak chciałem spać na kanapie. Moje plecy wolą to.”
„Moje plecy nie lubią starzenia się” – powiedział.
I przez ułamek sekundy oboje się zaśmialiśmy.
W mieszkaniu słychać było dziwne dźwięki.
Jak coś kruchego, co prawie zapomniało, jak powrócić.
Posadziłem go na brzegu łóżka.
Przywiezione z wodą.
Buteleczki z lekami.
Dodatkowy koc.
Następnie stanąłem w drzwiach, starając się nie panikować.
Ponieważ wpuszczenie kogoś do naszych drzwi to jedno.
Zapewnienie im bezpieczeństwa po tym wszystkim to zupełnie inna modlitwa.
Tej pierwszej nocy spałem siedząc na kanapie, mając na stopie tylko jeden but.
Każdy skrzyp w mieszkaniu brzmiał jak katastrofa.
Za każdym razem, gdy zamykałem oczy, widziałem, jak próbuje wstać o własnych siłach.
Sprawdzałem, czy jest tam o 1:12.
Obejrzałem to jeszcze raz o 2:03.
O 3:40 rano zastałem go rozbudzonego w ciemnościach, wpatrującego się w sufit.
„Czy czegoś potrzebujesz?” – wyszeptałem.
Odczekał chwilę zanim odpowiedział.
“Nie.
Po prostu myślę.
O czym? – prawie zapytałem.
Ale wiedziałem.
Nie dożyjesz tego wieku i upokorzenia, jeśli w głowie nie zrobisz sobie listy.
To, co potrafiłeś robić kiedyś.
W czym teraz potrzebujesz pomocy.
Kto został pominięty?
Kto tego nie zrobił?