Jeśli odpowiednio dobierze się je do osobników o uzupełniających się cechach, potomstwo będzie nieocenione dla zrozumienia mechanizmów dziedziczenia. Nie jesteś tylko obiektem obserwacji, Thomas. Jesteś kluczem do kolejnego etapu tych badań. Thomas był wystarczająco inteligentny, by zrozumieć, co ona sugeruje, a ta wiedza napełniła go głębokim lękiem.
Ale nie miał dokąd uciec. Kompleks otaczały kilometry lasu patrolowanego przez strażników z psami. Nawet gdyby uciekł, dokąd miałby się udać nastoletni albinos w Georgii w 1857 roku? Zostałby natychmiast schwytany, odesłany i surowo ukarany. Margaret była jego właścicielką tak samo, jak swoich mebli, a prawo gwarantowało jej absolutne prawo do robienia wszystkiego, na co miała ochotę.
Jednak wiosną 1858 roku, podczas rekonwalescencji po poważnym zapaleniu płuc, wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Augustus, kierowca, zaczął z nim rozmawiać podczas dostaw. Krótkie rozmowy, nigdy dłuższe niż kilka zdań, zawsze pod nieobecność Margaret. Augustus pytał Thomasa, jak się czuje, komentował pogodę, wspominał drobne szczegóły z życia poza domem.
Te drobne ludzkie więzi, po latach izolacji i leczenia klinicznego, wywarły głęboki wpływ na Thomasa. Pewnego popołudnia w czerwcu 1858 roku, gdy Thomas siedział na podwórku, odzyskując siły, Augustus przyniósł zapasy i zatrzymał się. „Wiesz, że ona nie przestanie” – powiedział cicho. „Cokolwiek planuje, nie przestanie. Ale ty jesteś mądrzejszy od większości.”
Uczyłeś się z jej książek. Może uda ci się zrozumieć coś, czego ona nie potrafi”. Zanim Thomas zdążył odpowiedzieć, Augustus odsunął się. Ale te słowa zasiały coś w umyśle Thomasa. Przez 3 lata był bierny, godząc się na swój los, bo nie widział alternatywy. Ale Augustus miał rację. Umiał czytać. Miał dostęp do biblioteki Margaret.
Rozumiał jej teorie lepiej, niż ona przypuszczała. A jeśli będzie ostrożny, cierpliwy i sprytny, być może znajdzie sposób, by wykorzystać tę wiedzę. Gdy nadeszło lato i Thomas odzyskał zdrowie, Margaret wróciła do lekcji z nową intensywnością. Poinformowała go, że w następnym roku, kiedy skończy 15 lat, rozpocznie kolejny etap.
Zidentyfikowała kilka kobiet w kompleksie o cechach, które nazwała optymalnymi, i Thomas miał zostać z nimi sparowany, aby spłodzić dzieci, które można by badać od urodzenia. Wyjaśniła to z klinicznym dystansem, jakby omawiała płodozmian, a nie systematyczną eksploatację nastoletniego chłopca.
Thomas słuchał, kiwał głową i milczał. Ale za jego bladymi oczami coś się zmieniło. Nie był już biernym poddanym. Planował. I leżąc każdej nocy w swoim pokoju, zaczął rozumieć, że wiedza może być bronią. Margaret kształciła go w ramach swojego eksperymentu, nie biorąc pod uwagę, że edukacja może dać mu narzędzia do stawiania oporu.
To był błąd, który ostatecznie zniweczył wszystko, co zbudowała. Jesień 1858 roku przyniosła nieoczekiwane komplikacje. Dr Harrison Pembroke przybył do Bellmont 12 października niezapowiedziany, niosąc ze sobą list polecający od Towarzystwa Medycznego Charleston. Pembroke, wschodząca postać w południowych kręgach medycznych, zafascynował się patologiami dziedzicznymi.
Słyszał plotki o prywatnym ośrodku badawczym Margaret i specjalnie przyjechał z Karoliny Południowej, żeby się z nią spotkać. Margaret przyjęła go w głównym budynku, podając herbatę i jednocześnie oceniając obecność niespodziewanego gościa. Pembroke miał 42 lata, był wysoki i szczupły, o kanciastych rysach twarzy i dłoniach, które nieustannie poruszały się podczas mówienia. Studiował medycynę w Filadelfii, zanim wrócił do Charleston, aby założyć praktykę lekarską.
Ale jego prawdziwą pasją były badania. Pokazał Margaret swoje opublikowane prace na temat chorób dziedzicznych, teorie dotyczące cech rasowych i przekonanie, że hodowla naukowa może poprawić ludzki gatunek. „Przyszłość medycyny nie leży w leczeniu chorób po ich wystąpieniu” – wyjaśniał entuzjastycznie Pemroke – ale w zapobieganiu rozmnażaniu się słabych linii krwi.