Ja natomiast żyłem dalej swoim życiem. W hotelu wciąż odbywały się uroczystości – wesela, kolacje, zaręczyny. I za każdym razem, gdy zauważałem kogoś, kto wydawał się nie na miejscu, cichy lub pomijany, przypominałem sobie tamtą noc.
I zawsze dawałem tę samą instrukcję swoim pracownikom:
„Traktuj każdego gościa tak, jakby był właścicielem tego miejsca”.
Ponieważ szacunek nigdy nie powinien zależeć od bogactwa.
Nikt nie powinien musieć udowadniać swojej wartości, aby zasłużyć na godność.