Część 3:
Krzyk dochodził z Traumy Dwa.
Już biegłem, zanim zapaliły się światła awaryjne, zalewając korytarz pulsującą czerwienią. Pielęgniarki krzyczały. Ktoś wpadł na mnie. Alan był tuż za mną.
Gdy otworzyłam zasłonę, łóżko Emily było puste.
Przez jedną mrożącą krew w żyłach sekundę pomyślałem, że ją zabrali.
Potem zobaczyłem ślad krwi prowadzący do łazienki.
Wbiegłem do środka i zobaczyłem ją skuloną na kafelkowej podłodze, z jedną ręką zaciśniętą na ramieniu, z oderwaną kroplówką, z krwią spływającą po ręce. Zwlekła się z łóżka.
„Tato” – jęknęła. „Wyłączają światło, bo tu są”.
Usiadłem obok niej. „Kto?”
„Nie Daniel” – powiedziała.
To mnie zatrzymało.
Alan zamknął drzwi łazienki. „Mów.”
Emily przełknęła ślinę, drżąc. „Daniel dowiedział się sześć miesięcy temu, że firma, dla której pracował – VasCor Biotech – wykorzystywała dane szpitalne do identyfikacji pacjentów narażonych na nieautoryzowane badania leków. Mieli kontakty wszędzie – w działach rozliczeniowych, prywatnych klinikach, ośrodkach rehabilitacyjnych. Daniel próbował się wycofać, gdy zdał sobie sprawę, jak głęboko to zaszło”.
Spojrzałem na nią. „To dlaczego nie poszedł na policję?”
„Tak” – dobiegł głos z drzwi.
Detektyw Ortiz wkroczył do akcji z wyciągniętą bronią, pewny siebie pomimo panującego na zewnątrz chaosu. „Po cichu. Kanałami federalnymi. Dlatego Denver było takie ważne”.
Emily spojrzała na mnie. „W Denver spotkał się z ich inspektorem ds. zgodności. Myślał, że ujawnia oszustwo. Zamiast tego odkrył, że główny doradca prawny firmy chronił ją latami”.
„Kto?” zapytałem.
Oczy Emily napełniły się łzami.