„Wiem, że ci przykro, że coś przed tobą ukrywałem” – powiedział.
„Nienawidzę tego, że moja córka omal nie umarła, bo przyzwoici ludzie zbyt długo zwlekali, żeby powiedzieć coś wprost”.
Skinął głową. „Słusznie.”
Spojrzałem przez szybę na Emily – zabandażowaną, ale żywą.
Potem powiedziałem słowa, których nigdy bym mu nie powiedział.
„Uratowałeś ją.”
Jego oczy się zaszkliły. „Ona się uratowała”.
Tej nocy po raz pierwszy uwierzyłem, że w każdym z nas może być jeszcze coś, co warto ocalić.
