„Oddychaj ze mną” – powiedział Caleb, obejmując ją ramieniem, z twarzą bladą od troski i miłości. „Świetnie ci idzie. Tylko zostań ze mną”.
Hanna skinęła głową, choć pot piekł ją w oczy, a każdy mięsień w ciele był napięty. Miała osiem centymetrów rozwarcia, była wyczerpana i kurczowo trzymała się spokoju, który ćwiczyła od tygodni. Miała nadzieję, że to będzie cichy, intymny i bezpieczny poród. Ale w głębi duszy wiedziała, że spokój nie przyjdzie łatwo – nie z Lydią Mercer w roli głównej.
Jej szwagierka przez ostatnie cztery miesiące zatruwała każde rodzinne spotkanie, organizując z nim wyjazd. Dziecko urodziło się przedwcześnie, zauważyła Lydia. Dziecko „nie wyglądało dobrze” na zdjęciach USG, zażartowała Lydia. Caleb był zbyt ufny, ostrzegła Lydia. Na początku Hannah próbowała ją ignorować. Potem próbowała z nim rozmawiać. W końcu uświadomiła sobie coś chłodniejszego: Lydia nie chciała prawdy. Chciała zrobić krzywdę. Rodzina
Kolejny skurcz ją ścisnął. Hannah jęknęła, a pielęgniarka ostrożnie założyła jej kroplówkę. Z korytarza za salą dobiegły kroki.
Drzwi eksplodowały.
Lydia Mercer wpadła bez maski, z torbą wciąż przewieszoną przez ramię, a na jej twarzy malowały się gniew i triumf.
„Wiedziałem!” – krzyknął, wskazując prosto na Hannah z progu. „Wiedziałem, że chcesz mnie tym złapać! To dziecko nie jest mojego brata!”
Wszystko jest zamarznięte.
Caleb odwrócił się tak szybko, że jego krzesło o mało się nie przewróciło. „Lydia, co ty, do cholery, robisz?”
Ale Lydia zignorowała zażenowanie. „Nie bądź zszokowana. Wszyscy tak myślą. Daty się nie zgadzają, a on kłamał od samego początku”. Podeszła bliżej łóżka, ignorując pielęgniarkę, która ją powstrzymała. „Naprawdę myślałaś, że uda ci się oszukać tę rodzinę, będąc tu, i zrobić z siebie ofiarę?”
Ciało Hannah drżało, i to nie tylko ze strachu. Wyobrażała sobie tę chwilę na niezliczone sposoby, ale słysząc oskarżenie, gdy w jej wnętrzu narastał kolejny skurcz, wydawało się nierealne. Pokój wokół niej zacisnął się. Pielęgniarka dyżurna pojawiła się na korytarzu. Inna pielęgniarka sięgnęła do drzwi. Caleb wstał, zszokowany i wściekły.
„Wychodzisz natychmiast” – powiedział.