„Poczekaj” powiedziała Hannah.
Elena otworzyła kartę. „Test na ojcostwo potwierdza, że pan Caleb Mercer jest biologicznym ojcem dziecka”.
Caleb na chwilę zamknął oczy, czując jednocześnie ulgę i wstyd.
Ale Elena kontynuowała.
„I” – dodał, wciąż obserwując Lydię – „pacjentka zażądała udokumentowania nieautoryzowanych prób dostępu do jej dokumentacji medycznej. W naszych rejestrach połączeń widać wiele telefonów od kobiety podającej się za przedstawicielkę rodziny, która dwukrotnie próbowała uzyskać dane dotyczące ciąży i terminy badań laboratoryjnych. Te połączenia zostały oznaczone. Ochrona szpitala została już powiadomiona”.
Lydia zbladła tak szybko, że było to aż oczywiste.
„To śmieszne” – powiedział, ale jego głos się załamał.
Druga pielęgniarka zrobiła krok naprzód. „Mamy nagrania”.
Caleb powoli odwrócił się do siostry. „Zadzwoniłaś do szpitala, jakby chcieli uzyskać pozwolenie?”
Lydia otworzyła usta, a potem je zamknęła. Z początku nie miała odpowiedzi.
Pomimo zmęczenia i bólu Hannah dostrzegła cały schemat – nie chodziło tylko o zazdrość czy ingerencję. Lydia potrzebowała nieślubnego dziecka, ponieważ zbudowała wokół niego historię. Historię, w której Hannah manipulowała, Caleb był ślepy, a Lydia była jedyną osobą na tyle odważną, by odkryć prawdę. Bez niego była po prostu kobietą terroryzującą żonę brata, gdy ta była w ciąży.
Lekarz przerwał. „Hannah, potrzebuję twojej koncentracji. Już prawie jesteś na miejscu”.
Wszystko znów się skurczyło. Oddech. Ciśnienie. Caleb wrócił do niej, ale odległość między nimi wciąż bolała, nawet gdy trzymał ją za rękę.
„Przepraszam” – wyszeptał. „Powinienem był to zauważyć”.