„Nie wygląda źle, Connor. Jest źle.”
„Potrzebujemy pomocy, żeby przetrwać dzisiejszy wieczór”.
„Masz na myśli, że potrzebujesz pomocy? Ciekawe, biorąc pod uwagę, że Vivian dała mi jasno do zrozumienia, że psuję estetykę”.
Nagle wypuścił powietrze. „Myliłeś się”.
„To była pierwsza szczera rzecz, jaką kiedykolwiek powiedziała mi twoja rodzina”.
„Proszę” – powiedziała, tym razem z prawdziwą desperacją. „Jeśli się uda, to nie będzie tylko wstyd. Organizatorzy będą nas pozwać. Rodzina Vivian już nas obwinia. Moi rodzice panikują. Ethan mówi, że ma pieniądze”.
Tak. Lata ostrożnego inwestowania, niedawna premia i spadek, który z jakiegoś powodu trzymałem osobno. Ale pieniądze i prezenty to dwie zupełnie różne rzeczy.
„Oto moje warunki” – powiedziałem.
Cisza.
„Po pierwsze, nie wyślę ani grosza Vivian, jej ojcu ani tobie. Wyślę go bezpośrednio na miejsce po rozmowie z kierownikiem finansowym i otrzymaniu faktury”.
“Cienki.”
„Po drugie, Ethan podpisze kontrakt małżeński, kiedy wrócę do domu”.
“Współ?”
„Słyszałeś.”