„To sprawa między wami dwoma.”
„Stało się to twoją sprawą, gdy tylko zadzwoniłeś.”
Nie protestował.
„Po trzecie, zanim impreza ruszy dalej, Vivian publicznie oświadcza, że dziękuje mi z imienia i nazwiska za uratowanie jej ślubu”.
„Claire, on nigdy…”
„A potem ciesz się suchym kurczakiem i raportami policyjnymi.”
Mruknął coś do telefonu, po czym wrócił zrezygnowanym głosem. „Coś jeszcze?”
„Tak” – powiedziałem. „Twój brat jedzie jutro do Rzymu. Sam.”
Zapadła tak głęboka cisza, że pomyślałem, iż się rozłączył.
Wtedy Connor powiedział: „Mówisz poważnie”.
„Nigdy nie traktowałem tego poważniej”.
Nadal trwała stłumiona kłótnia. Potem odezwał się Ethan.
„Już idę” – powiedział cicho.