Potem pojawiły się znaki.
„To będzie bardzo formalne spotkanie, mamo” – powiedział. „Może nie będziesz się czuła komfortowo w towarzystwie takich ludzi”.
Próbował mnie ostrzec – nie mówiąc tego wprost.
Uważał, że go zawstydzam.
I może miał rację.
Jestem biedny.
Wychowywałam go sama i po śmierci ojca pracowałam na dwie zmiany: w ciągu dnia w supermarkecie, a wieczorem w restauracji. Budowałam jego przyszłość kawałek po kawałku, ze wszystkiego, co miałam.
Ale nigdy nie pomyślałam, że chłopak, który widział moje zmagania, będzie się mnie wstydził.
Mimo to kupiłam sukienkę.
Prostą, ciemnoniebieską za dwanaście dolarów. Wyprałam ją ręcznie poprzedniego wieczoru i starannie wyprasowałam na kuchennym blacie.
Gdy zapytałem o lokalizację, odpowiedział natychmiast.
Teraz już wiedziałem dlaczego.
Płakałam przed tym pustym budynkiem.
Ale nie wróciłem do domu.
Zamiast tego otworzyłem Facebooka.