W domu gotowałam, prałam i sprzątałam. Kiedy przychodzili goście, nie siadałam przy stole. Na spotkaniach wysyłano mnie do kuchni, „żeby pomóc”. Nikt nie wspominał o piętnastu latach przekazów pieniężnych. Nikt nie pamiętał nocy, kiedy pracowałam chora, żeby nie stracić pensji.
Przyzwyczaiłam się do swojego miejsca: tolerowanego gościa we własnej rodzinie .
Z okazji urodzin mamy postanowili zrobić coś wielkiego. Ricky, Bea i Carla zebrali pieniądze, żeby zabrać ją do Villi Esmeralda , najekskluzywniejszego i najdroższego kurortu na Riwierze Maya , zarezerwowanego wyłącznie dla specjalnych członków. Chociaż nigdy wcześniej tam nie byłam, pojechałam dla szczęścia mamy.
Dotarliśmy w południe. To był inny świat: krystalicznie czyste, błękitne morze, biały piasek, ciche domki pod wysokimi palmami. Goście ubrani elegancko, rozmawiali spokojnie; wszystko pachniało pieniędzmi i władzą.