Delikatnie pokręciłem głową.
—Jest mi tu dobrze.
Starszy człowiek spojrzał na mnie ze smutkiem.
—Jesteś wciąż taki sam. Zawsze stawiasz innych na pierwszym miejscu.
Zwrócił się do kierownika.
—Od dziś pani Teresa będzie uważana za osobistego gościa mojej rodziny . Przygotujcie willę prezydencką.
Wśród personelu zapanował chaos.
—T-tak, proszę pana.
Ricky podszedł do mnie, a jego głos się załamał.
—Siostro… dlaczego nigdy tego nie powiedziałaś?
Spojrzałem na niego. Nie ze złością. Tylko ze zmęczeniem.
—Nie sądziłem, że to ma znaczenie.