Wstydziłam się. Nie za Colina, jakoś, ale za siebie. Wstydziłam się, że wyszłam za mąż za mężczyznę, który traktował czułość jak czułość. Wstydziłam się, że ukrywałam najgorsze, bo nie chciałam, żeby matka się martwiła.
Ashley pojawiła się w drzwiach z małym dzieckiem na biodrze.
“Co się dzieje?”
Zwróciła się do mamy. „Twój brat próbował wyciągnąć moją córkę z łóżka dzień po operacji kręgosłupa, żeby móc ci ugotować”.
Ashley otworzyła szeroko usta.
Colin warknął: „To nie tak się stało”.
Szepnąłem: „To wszystko”.
W pokoju zapadła cisza.
Ashley spojrzała na szlafrok, rozrzucone lekarstwa, moją twarz, a potem na bandaż na moich plecach.
Wyraz jego twarzy zmienił się z zakłopotania w obrzydzenie.
„Colin” – powiedział – „przynieśliśmy jedzenie”.
Zamrugał. „Co?”