Po tym wydarzeniu Liam pracował codziennie.
Po szkole. Przed obiadem. Czasami nawet przed snem.
„Moja mama zawsze nazywała mnie „królikiem””
Mój wnuk siedział przy kuchennym stole ze starymi swetrami swojej mamy, ostrożnie je rozpakowywał i przędł z powrotem na włóczkę. Potem godzinami robił na drutach, tak jak robił to ze swoją mamą.
Zrobił maleńkie króliczki z zakrzywionymi uszami i innymi oczami.
Z jednego królika zrobiło się pięć.
Pięć z dwudziestu.
I zanim się zorientowałem, pudełka ustawiły się wzdłuż ściany!
Potem zaczęła godzinami robić na drutach.
Każdy królik miał na szyi małą zawieszkę z wiadomością:
„Nie jesteś sam”
„Jesteś odważny.”
„Walcz dalej”
Kiedyś go zapytałem, co zamierza z tym zrobić.
„Sto” – odpowiedział.
I jakoś… udało mu się!