„Nigdy więcej nie skrzywdzisz w ten sposób mojego syna.”
***
Następny dzień był spokojny.
Króliki leżały rozłożone na stole w jadalni i wciąż się suszyły. Nie wyglądały idealnie, ale wszystkie były na swoim miejscu.
Claire milczała cały dzień. Unikała mnie, a nawet kiedy Liam wracał ze szkoły, trzymała mnie na dystans.
Nie przeprosił.
Ale ja go obserwowałem. Ciągle patrzył na stół, na króliki.
Tak jakby próbował zrozumieć coś, o czym wcześniej zapomniał.
Zachowywał dystans.
***
Tego wieczoru Claire zaskoczyła nas zapraszając wszystkich do salonu.
Liam usiadł obok mnie. Daniel stał przy drzwiach. Stanął przed Claire.
Najpierw spojrzał na Liama. „Przepraszam”.
„Okej” – wyszeptał Liam.
Potem spojrzał na Daniela i na mnie. „Nie powinienem był tego robić. Nie ma na to żadnego wytłumaczenia”.
Daniel skrzyżował ramiona. „Tak myślisz?”
“Przepraszam.”
„Myślę… błędnie myślałam, że jeśli będę naciskać wystarczająco mocno, Liam zawiedzie matkę i może… zrobi mi miejsce”.
„Nie zrozumiałem, co oznaczają te swetry”.