„Nie, czekaj!”
Najpierw wyjął pudełka, potem króliki, jednego po drugim.
Niektóre były mokre, zgniecione i ledwo trzymały kształt.
Claire kontynuowała, dopóki wszystkie króliki nie zostały włożone z powrotem do pudełek.
W środku Claire rozłożyła wszystko w kuchni, tym razem ostrożnie.
Nic nie powiedział i nie spojrzał na żadnego z nas.
Zaczął pracować.
Niektóre były mokre, zgniecione i ledwo trzymały kształt.
Zaczął je płukać, szorować, suszyć i nadawać im nowy kształt. Ułożył je w rzędach.
Mijały godziny, a on mimo że nikt nie kazał mu kontynuować, kontynuował.
***
Tej nocy, gdy w domu panowała cisza, Daniel podał jej drewnianą skrzynkę. Ostrożnie, tak jak powinien był zrobić z rzeczami Liama.
„Nie zamierzam tego zmarnować” – powiedział. „Ale to” – dodał stanowczym głosem – „ostatni raz nic nie mówię”.
Claire spuściła wzrok. Potem spojrzała na Daniela.
„Nie wyrzucę tego.”
„Powinienem był coś powiedzieć dawno temu” – kontynuował mój syn. „Nie powiedziałem. To moja wina”.
Zostałem przy drzwiach i nasłuchiwałem.
Mój syn powiedział głośniej: „Nie masz prawa wchodzić do tego domu i decydować, które części naszego życia są ważne. Nie masz prawa wymazywać Emily. I nie masz prawa znowu tak krzywdzić mojego syna”.
„Albo dowiesz się, jak stać się częścią tej rodziny, albo wracasz do Jake’a”.
Daniel nie powiedział nic więcej.