„Są hotele… »
„To śmieszne” – odpaliła Lorraine. „Masz dom, i to bardzo ładny dom”.
Potem pojawił się prawdziwy problem.
„Powinieneś powiedzieć Cassidy, żeby spała gdzie indziej, póki ja tu jestem. Może w garażu.”
Zniżył głos. „Wiesz, że nie czuję się z nim komfortowo”.
Potem pojawił się prawdziwy problem.
Nie mogłam nawet mówić.
Jake spojrzał na mnie nerwowo.
„Ale mama jest moją żoną…”
„A ja jestem twoją matką! Czy muszę ci przypominać, że dałam ci ten dom? Ona musi odejść. Nadal jestem jedyną kobietą w tym domu i nie zamierzam dzielić przestrzeni z twoją zaniedbaną żoną”.
Przewróciłam oczami. Byłam pewna, że Jake zakończy tę rozmowę, ale to, co wydarzyło się później, mnie zaskoczyło.
Jake spojrzał na mnie nerwowo.
Poszedł do drugiego pokoju z telefonem i mówił cicho.
Przyszedł do mnie godzinę później, jego wzrok był odległy, a głos głęboki i ostrożny.
„Mama jest do niego bardzo przywiązana. Wiesz… może mogłabyś gdzieś pojechać, póki on tam jest?”