Pomogłem mu dopasować paski, tym razem ostrożniej. Widziałem wszystko z bliska: siniaki, ślady ucisku i to, jak jego skóra w niektórych miejscach stwardniała, a w innych popękała.
Zawahałem się. „Czy nadal tak bardzo boli?”
Nie spojrzał na mnie. „Jeszcze kilka dni”.
„Rowan… »
To już koniec. „Są dni, kiedy ich nienawidzę, Mik. Mam ochotę ich rozwalić i o wszystkim zapomnieć”. Potem spojrzał na mnie. „Ale potem przypominam sobie, dlaczego to robię”.
Zmiękłam. „Nie musisz mi niczego udowadniać”.
„Wiem. Ale chcę. »
„Czy nadal tak bardzo boli?”
***
Ćwiczyliśmy drobne elementy.
„Dobrze” – powiedziałem, stając przed nim. „Proszę bardzo. Jeśli będziesz tego potrzebował, oprzyj się o siebie”.
„Zdecydowanie będzie mi to potrzebne, Mik.”
Wyprostował się i złapał mnie za ramię. Całe jego ciało drżało, a oddech miał ciężki.