Rowan zaczął się budzić przede mną i zamknął drzwi swojego biura. Podczas kolacji był roztargniony, jego żarty były letnie. Ledwo dotykał gitary, na której zazwyczaj grał każdego wieczoru – coś delikatnego i bluesowego.
Najpierw próbowałem puścić.
Ale około tydzień po ślubie coś się zmieniło.
„Potrzeba czasu, żeby przyzwyczaić się do tego życia” – pomyślałem. „Może po prostu potrzebuje trochę przestrzeni”.
***
Pewnej nocy położyłem się do łóżka i wyciągnąłem do niego rękę. Trząsł się, jakby był w szoku.
„Przepraszam, Mik. Jestem po prostu bardzo zmęczony. »
Ale on kłamał, w głębi duszy wiedziałam. Wiedziałam, jakie zmęczenie było zmęczeniem mojego męża i nie było.
***
Kilka dni później zaczęła zamykać drzwi do naszego pokoju po południu. Zapukałam raz, żeby zapytać, czy chce zjeść lunch, ale się załamała. „Nic mi nie jest, Mikayla. Proszę, tylko… Nie teraz”.
Jeśli czegoś jestem pewna, to tego, że mój mąż nigdy na mnie nie krzyczał. I nigdy nie zamykał drzwi.
„Może po prostu potrzebujesz trochę przestrzeni”