Rowan jest silny i niesamowicie uparty.
Próbowałam to zbyć śmiechem, ale utkwiło mi to w pamięci. „Mamo, chcę ślubu. Nie balu ani występu”.
Odwróciła wzrok, bawiąc się naszyjnikiem. „Obawiam się, że po prostu nie myślałaś zbyt dobrze”.
Ale zadziałało.
Każdej nocy myślałem o Rowanie i o tym, jak uczynił mój świat większym, a nie mniejszym. Nigdy z żalem, zawsze z ciekawością i życzliwością.
Pewnej nocy przed ślubem Rowan przyłapał mnie, jak podążałam za krawędzią welonu w sypialni.
„Zmieniłaś zdanie?” – zażartował, podchodząc do mnie.
„Chcę się ożenić, mamo”
Pokręciłam głową z uśmiechem. „Chyba że postanowisz zostawić nakrętkę pasty do zębów na zawsze”.
Wyciągnął rękę i się roześmiał.