“To nie to, co ja…”
„Myślisz, że przyszedłem tu liczyć punkty?” – przerwałem mu łagodnie.
Zamrugał zaskoczony. „Co… »
„Poślubiłam cię” – powiedziałam łagodniej. „Nie twoje nogi. Nie to, co straciłeś. Ciebie. Mężczyznę, który wciąż próbuje, nawet gdy boli. Zwłaszcza gdy boli”.
Ramiona mojego męża lekko opadły.
„Nie chciałem, żebyś żałowała” – powiedział. „Nie chciałem, żeby twoja matka powiedziała prawdę”.
Ramiona mojego męża opadły.
Spojrzałem w dół korytarza, gdzie moja matka zamilkła. „Nie możesz decydować, jak będzie wyglądało moje życie”.
Zaśmiał się znużony. „To nie jest pyszne”.
„To słowo, które możemy wypowiedzieć.”
***
Tej nocy, po tym jak umyliśmy Rowana i zabandażowaliśmy mu rękę, położył się obok mnie i wpatrywał się w sufit.
„Myślałem o tym, co powiedziałem wcześniej” – wyszeptał. „O tańcu”.
“Ja wiem.”