„Uważaj, kochanie” – szepnęłam. „Proszę bardzo”.
„Poczekaj, jeśli będziesz tego potrzebować”
***
Tydzień później, na przyjęciu, Rowan stanął na środku pokoju i spojrzał na mnie.
„Jesteś gotowa, kochanie?” zapytał.
“Zawsze.”
Wziął głęboki oddech, przygotował się i wstał.
W pokoju panował nieruchomy spokój.
Zaskoczyłam dwójkę moich kuzynów przy barze, tych samych, którzy przed ślubem pytali mnie, „czy jestem pewna siebie”.
Jeden z nich coś szepnął, nie spuszczając wzroku z Rowana.
Pokój zamarł.
„Naprawdę spróbujesz?”
Czuję ucisk w klatce piersiowej. Daj mi zobaczyć.
Pochylił się bliżej, jego głos był głęboki. „Ty tu rządzisz, Mik”.