Wzrok lekarza spoczął na krzyżu na ścianie.
„Ostatnie dziecko ma znak” – powiedział cicho.
Matce Caridad zrobiło się sucho w ustach.
“Jaki znak?”
Znamię w okolicy ramienia. Małe. Ciemne. W kształcie półksiężyca.
Matka Caridad znała ten znak.
Widział go już kiedyś, wiele lat temu, gdy mył ciało Ojca Anselma po jego nagłej śmierci.
Księżyc w kształcie półksiężyca w pobliżu ramienia.
Mały.
Ciemny.
To jasne.
Wydawało się, że w pomieszczeniu nie ma dźwięku.
Nawet płacz w kuchni ucichł, jakby cały klasztor wstrzymał oddech.
Ojciec Anselmo został pochowany trzy lata temu na starym cmentarzu za kaplicą, jeszcze przed pierwszą ciążą Esperanzy.
Był łagodny, pełen szacunku i już go nie było, kiedy wszystko się zaczęło.