Wynikało to z mniejszej, lżejszej historii, którą nadal chciał zachować.
Następnie doktor Paloma kontynuował.
„Ale ciąża nie zawsze wymaga tego, co sobie wyobrażamy”.
Matka Caridad chwyciła się oparcia krzesła.
Wydawało mu się, że gabinet się rozszerza, ściany się oddalały, a lekarz wciąż pozostawał niepokojąco wyraźny.
„Nie” – wyszeptał. „Żadna kobieta by się na to nie zgodziła”.
Doktor Paloma nie odpowiedział.
Ta cisza była gorsza niż zaprzeczenie.
Spokojny uśmiech Matki Caridad Esperanzy, jej łagodny głos i słowa powtarzały się co roku z tym samym dziwnym blaskiem.
„Jestem czysty. Wiesz o tym.”
Nagle słowa te przestały brzmieć święcie.
Wydawali się wykształceni.
Chroniony.
Rozbiło się tak delikatnie, że nikt nie usłyszał trzasku.
„Czy wiesz?” zapytała Matka Caridad.