Dźwięk wypełnił pomieszczenie, jakby przypominając mi o cenie ciszy.
„Powiedz mi, co mu zrobiłaś” – rzekła Matka Caridad.
Twarz doktor Palomy się zmieniła, ale nie z poczucia winy. Ze zmęczenia.
“Myślisz, że go skrzywdziłem.”
„Myślę, że coś wydarzyło się pod moim domem, kiedy modliłem się dwa domy dalej”.
Lekarz spojrzał w stronę okna, gdzie w świetle powoli poruszał się kurz.
„Nie masz pojęcia, o co ludzie proszą lekarzy, skoro wiara nie daje im odpowiedzi”.
Matka Caridad spojrzała na niego, nie mogąc zrozumieć, czy on się spowiada, czy broni.
“Mów szczerze.”
Doktor Paloma zniżyła głos.
„Esperanzy nikt w tym klasztorze nigdy nie dotknął. To prawda”.
Przez straszną chwilę Matka Cardidad czuła ulgę.
Nienawidził siebie za to.
Ponieważ ulga nie przyszła z prawdą.