Około południa, przechodząc przez pokój medyczny, zatrzymał się przy szafce, w której doktor Paloma przechowywał proste przybory dla pielęgniarek.
Bandaże, krople przeciwgorączkowe, czysta gaza, alkohol, metalowe pudełko z zamkiem, które mógł otworzyć tylko lekarz.
Matka Caridad nigdy nie kwestionowała tego pudełka.
Wydawało się to profesjonalne, konieczne, niemal uspokajające.
Teraz wpatrywał się tak długo, aż zadrapania wokół zamka stały się niemożliwe do usunięcia.
Były tam cienkie, powtarzające się miejsca, jakby pudełko było otwierane i zamykane wiele razy w pośpiechu.
Za nim cicho odezwała się siostra Inés.
“Mamo, szukasz czegoś?”
Matka Caridad odwróciła się zbyt szybko i młodsza zakonnica spuściła wzrok.
„Nie” – powiedział. „Po prostu sprawdzałem, co trzeba wymienić”.
Siostra Inés skinęła głową, ale nie wyszła.
Jej dłonie skubały brzeg fartucha, który był mokry od prania.
„Powinienem był coś powiedzieć wcześniej” – wyszeptał, po czym spojrzał w stronę korytarza.
Matka Caridad poczuła ucisk w piersi.